Łeba
Wczoraj wyjechałam z rodziną na wakacje. W planach mieliśmy wyjazd nad morze. Było to Morze Bałtyckie. Jazda trwała osiem godzin, ponieważ mieszkamy w Częstochowie. Dojechaliśmy do Łeby wczesnym rankiem, bo wyjazd był wieczorem poprzedniego dnia. W nadmorskim miasteczku wynajęliśmy kwaterę. Było to małe mieszkanie czteroosobowe z łazienką i z kuchnią. Jednak na tygodniowe wakacje starczył w sam raz. Najpierw wypakowaliśmy swoje ubrania i zjedliśmy śniadanie. Po chwilowym odpoczynku udaliśmy się na plażę. Pogoda dopisywała, było ponad trzydzieści stopni. Prawie cały dzień spędziliśmy na plaży. Wieczorem poszliśmy na miasto. Następnego dnia - we wtorek, po śniadaniu poszliśmy do Słowińskiego Parku Narodowego. Idąc przez las postanowiliśmy wynająć bryczkę. Dojechaliśmy do wydm. Resztę dnia spędziliśmy na plaży. W środę, czwartek i piątek chodziliśmy na plażę, a wieczorami do restauracji na kolację i do miasta, aby kupić pamiątki. Sobota - ostatni dzień naszego pobytu w Łebie. Rodzice zabrali mnie i moją siostrę do wesołego miasteczka nad portem. Było super. W niedzielę popołudniu wyjechaliśmy do domu.